A może smoki istnieją naprawdę?

-Mamo, co to jest troll? – zapytał mnie pewnego dnia mój synek, zainspirowany najpewniej wspólną lekturą „Dzieci z Bullerbyn”.
 -Troll to taki człowieko-stwór, który żyje chyba na bagnach, lub w lesie, ale to postać z bajek, wiesz? – odpowiedziałam po przeprowadzeniu szybkiego procesu myślowego: co to, kto to, ile dziecku powiedzieć.
-A czy takie trolle mogą zjadać ludzi? – drążył Milo.
Z tego co pamiętałam, to mogą. Ponieważ jednak obiecałam sobie dawno, dawno temu, że nie będę go okłamywać, postanowiłam się tego trzymać nawet w kwestii „człowieko-stworów”.
Powiedziałam więc: „Tak, mogą” spokojnym, raźnym i wesołym głosem, żeby się nie przestraszył.
Nie udało się jednak, przestraszył się.
A jak tu przyjdzie troll i mnie zje? – wielkie oczy mojego dziecka zrobiły się większe a w jego głosie usłyszałam obawę.
-Synku… ale troll to postać wymyślona, z bajki, z opowieści. One nie żyją naprawdę – powiedziałam uspokajająco. Nie wydawał się przekonany, sięgnęłam więc po znaną broń:
Tak jak smoki. Są tylko w bajkach. Nie istnieją naprawdę, wiesz o tym przecież…
Miało być lepiej, a zrobiło się nagle bardzo źle. Milo zaczął rozdzierająco płakać, wołając:
 – To mój przyjaciel smok nie istnieje? I jego żona? I jego małe? Ja chciałem, żeby on istniał!… Zawsze jak widzę w oddali coś czerwonego to myślę, że to mój przyjaciel smok… że jak go zawołam, to zawsze do mnie przyleci… Ja chciałem, żeby on był!
To już nie był smutek. To była rozpacz.
Przytuliliśmy się mocno do siebie. Mój synek płakał tak bardzo, że nie potrafiłam go uspokoić ani pocieszyć, tym bardziej, że nie mogłam się odezwać, żeby nie zorientował się, że ja też płaczę.
I tak przytuleni do siebie, płakaliśmy oboje. Nad stratą przyjaciela smoka, nad wszystkimi straconymi bliskimi, nad zgubionymi marzeniami, nad utraconym wsparciem i poczuciem, że gdzieś tam jest ktoś na kogo zawsze możemy liczyć.

xxx
Adriana

Adriana i Anita

Uwielbiamy dobre jedzenie, podróże, dobre książki, kochamy drzemki, Leszka Możdżera, siedzenie pod jabłonią przy herbacie i tarcie z borówkami - jeszcze lepiej, jeśli trafi się Pavlova :)