Tajemnicze brownie i przebieranki

O przebierankach dzisiaj, bo ciasto, które dziś w roli głównej właśnie w takim klimacie się kręci. Żeby nie było wątpliwości – to nie jest ciasto z chabrów, są one tylko jadalną dekoracją.
To trochę taki Kopciuszek na balu (znowu Kopciuszek, wiem, wiem) wystrojony, pokazujący tylko swe zewnętrzne walory, podczas gdy w środku pulsuje ukryta dusza – prosta, zdrowa, bezpretensjonalna. Jak inaczej opisać brownie z czarnej fasoli?
Każda z nas jest chyba trochę takim Kopciuszkiem, codziennie nakładamy na siebie warstwy ubrań, kosmetyków i innych uatrakcyjniaczy – obyśmy pod tym wszystkim wciąż pamiętały, kim naprawdę jesteśmy.
Pewnie też miałyście okazję się przekonać, jak przebieranki potrafią wciągnąć – przyznać się, która w dzieciństwie nosiła rajtuzy na głowie, udając że ma dwa długie warkocze? (my!!!) Która śmigała w mamy butach i lakierem do paznokci malowała sobie rumieńce? (Anita!) Która włożyła sobie na głowę garnek, udając, że to kapelusik  i trzeba było specjalisty, żeby go zdjąć? (ja, niestety…)
Pamiętam też, jak pewnego razu w podstawówce mama przebrała mnie na jakieś balety za Indiankę – strój był jak trzeba, łuk i strzały, nawet obuw udało się dobrać. Całość wieńczyła jednak głowa w lokach (całą noc spałam w papilotach). Blond lokach prawie do pasa, warto dodać. Byłam chyba najbardziej egzotyczną Indianką świata i nie muszę mówić, że to akurat nie był pomysł mamy. Tak jak pomysłem mamy (chyba, że jesteśmy siostrami Kardashian) nie są przebieranki, którym czasami któraś z nas, kobiet, ulegnie – pielegniarka, słodka Mikołajka, policjantka czy zwykły, prosty Bodystocking czy jak to się tam nazywa.
Doświadczenia moich koleżanek wskazują, że mężczyźni przeważnie nie są w stanie we właściwy sposób wykorzystać tej okazji – zazwyczaj bowiem dostają ataku śmiechu. Dobre i to, tak czy owak, można uznać, że udało się sprawić im frajdę.
I tak od brownie z czarnej fasoli przewędrowałam do przyjaciółki mojej przyjaciółki (Marlena, pozdrawiam), która to spędziła pół nocy w łazience płacząc wniebogłosy, bo ona chciała rozpalić w mężu ogień namiętności a on zaczął się turlać ze śmiechu…
A jak Wasze doświadczenia w tej kwestii? Akurat powiecie…;)
Dobra, trudno, to chociaż brownie z czarnej fasoli zróbcie, jest zdrowe, pyszne i bez cukru, więc nie grozi utratą figury – a to ważne, zawsze może nas przecież najść ochota, żeby się przebrać  – co prawda zupełnie bez sensu, bo i tak będziecie to trzymać w sekrecie, zamiast się tym z nami podzielić…

PS Najlepsze rezultaty podobno można osiągnąć przy użyciu kostiumu pokojówki – tak na wszelki wypadek mówię.

xxx
Adriana

brownie z czarnej fasoli, brownie, zdrowe ciasto, zdrowe brownie

Adriana i Anita

Uwielbiamy dobre jedzenie, podróże, dobre książki, kochamy drzemki, Leszka Możdżera, siedzenie pod jabłonią przy herbacie i tarcie z borówkami - jeszcze lepiej, jeśli trafi się Pavlova :)