Burgery rybne – najlepsze na jakie mogliście trafić

Jak w tytule, naprawdę najlepsze burgery rybne jakich można doświadczyć. Nie są, niestety, naszym dziełem, ale Krystiana, męża Anity, który dziś jest u nas na gościnnych występach.
Mąż ten ma wiele zalet, nie dość, że biega ultramaratony, dzięki czemu mają okazję odwiedzać różne cudowne miejsca, to jeszcze wykazuje się kreatywnością i niestety, niestety, niemal wirtuozerią w kuchni. Ale nie smućmy się, ma też wady, na szczęście;) Czytaj dalej

NadKluska czyli spaghetti z pesto, cukinią i awokado

Pamiętacie koncepcję nadczłowieka obmyśloną przez pana Nietzschego? Nie będę się może  zagłębiać w klimaty filozoficzne, ani też objaśniać swojego stosunku do wspomnianej postaci wielkiego myśliciela, przejdę od razu do rzeczy: otóż  wymyśliłam koncepcję NadKluski, jedząc to właśnie spaghetti Czytaj dalej

Risotto ze szparagami

Risotto ze szparagami dziś u nas, bo tak pyszne, że żal się nie podzielić, to raz. A dwa, że szparagi zaraz się skończą i bedzie płacz.
Płakać na pewno będzie nasza mama, maniaczka szparagowa, nazywana Matką Teresą od szparagów. My zresztą też, jako że jabłka niedaleko padają od jabłoni, poza tym te jabłka dosć ogarnięte i wiedzą, że szparagi nie dość, że pyszne i niskokaloryczne to jeszcze bardzo zdrowe Czytaj dalej

Gołąbki z dorszem

Gołąbki z dorszem to jedno z moich ulubionych dań. Trochę o nich zapomniałam, ale czuję, że teraz wpadłam w fazkę gołąbkową i będą się pojawiały często. Są, jak to mówi mój mąż, „obłędne”. Mój mąż jednak, moim zdaniem, nadużywa tego słowa w kwestiach kulinarnych więc nie słuchajcie go. Słuchajcie mnie. A ja Wam powiem: te gołąbki z dorszem są obłędne. Czytaj dalej

Rumiane jak Jagna czyli praktyczne wykorzystanie literatury pięknej przy obróbce termicznej kotletów jaglanych

Kotlety z kaszy jaglanej przybyły do mnie za pośrednictwem mediów elektronicznych – nasza najmłodsza siostra – Amelia pochwaliła się, że wymyśliła kotlety, ponieważ rozgotowała niechcący kaszę jaglaną. A że dziewczyna ma fantazję i doświadczenie, należało przetestować. Testujcie i Wy.

Jej wersja jest bardziej „fit”, trzeba to sobie powiedzieć, ponieważ por nie jest duszony, tylko surowy. Kiedy zobaczy moją wersję, a zwłaszcza słowo „masło” pewnie obedrze mnie ze skóry. Czytaj dalej