Sezamki bananowe – cudowny ratunek na PMS. I na wiosnę, która nie nadchodzi.

PMS, czyli napięcie przedmiesiączkowe, zmorę wszystkich kobiet (i mężczyzn, bo oni też cierpią, tylko inaczej) znamy zbyt dobrze. Nawet jeśli same nie mamy klasycznych objawów, to mają je nasze przyjaciółki, matki, córki, koleżanki z pracy, panie w sklepie czy Urzędzie Skarbowym więc w pewien sposób nas to też dotyka. To nie jest temat do żartów, chociaż często nim bywa, zwłaszcza w męskim świecie. Inna rzecz, że to taki trochę śmiech przez łzy, bo później wracają do domu i znowu słyszą na każde pytanie odpowiedź „Bo tak!”, niech więc mają te swoje chwile małych radości. Czytaj dalej

Proste, a cieszy – fenkuł w roli głównej

Fenkuł. Kiedy o nim myślę, zaraz mam przed oczami liska pustynnego o nazwie fenek, który patrzy na mnie tymi swoimi uroczymi oczami a w łapce ściska – jak parasolkę – wielką gałąź kopru włoskiego. Czy wszystko ze mną w porządku?
Raczej tak, bo od zawsze tak mam:)
Mam nadaktywną wyobraźnię, która płata mi figle i zachęca do psotnych działań Czytaj dalej

Sencha. Japońskie skarby

Dziś Sencha, jedna z pamiątek z podróży. Spożywcze pamiątki są najlepsze:)

Japończycy twierdzą, że sekret ich długiego życia, dobrej formy i szczupłej sylwetki kryje się właśnie w herbacie. Będąc w Japonii da się zauważyć, że chyba rzeczywiście traktują to bardzo poważnie, bo ilość rodzajów zielonej herbaty, a co ciekawe, ilość słodyczy z zieloną herbatą naprawdę zaskakuje. Czekoladki z herbatą, ciasteczka z herbatą, KitKaty z herbatą Czytaj dalej

Chleb gryczany – tylko trzy składniki i czas

Dziś chleb gryczany – ostatnio nasz ulubiony. Nie wiemy, niestety,  skąd pochodzi przepis na ten chleb. Przechodzi z rąk do rąk, z domu do domu. Anita dostała  przepis od koleżanki z pracy a ona od swojej koleżanki z okolicy w której mieszka. Zatem nie możemy powołać się na autora, ale kimkolwiek jest, chwała mu za tak prosty i genialny przepis.
Chleb jest pyszny i zdrowy, ma świetną konsystencję, nie zawiera glutenu ani drożdży. Jest więc dobry dla wszystkich, a do tego naprawdę bardzo, bardzo smaczny.
Jego zaletą jest też to, że długo zachowuje świeżość, ale o tym bardzo trudno się przekonać, bo znika jak zaczarowany. Czytaj dalej

Kawa rozgrzewająca z dobrymi korzeniami :)

Pierwsza kawa to dla mnie święty czas. Nie rozmawiam z nikim, nie słucham radia, nie czytam, najbardziej lubię być wtedy sama. Bez pośpiechu, w ciszy, co pozwala mi w miarę bezboleśnie przejść z jednego świata do drugiego, wejść w nowy dzień z dobrym nastawieniem. Najchętniej wychodzę wtedy przed dom, gdzie mogę pooglądać sarny zajadające opadłe jabłka, których całkiem jeszcze sporo leży pod drzewami, czy też przywitać wracające z nocnych wędrówek koty. Czytaj dalej

Pierniczki dla spóźnialskich

Jeśli nie zdążyłyście/zapomniałyście zrobić pierniczków a Wasze dzieci/mężowie/własne podniebienia domagają się stanowczo na najbliższe dni pierniczków właśnie, otrzyjcie łzy, nadchodzi odsiecz 🙂 Pierniczki dla spóźnialskich nazywane też pierniczkami ostatniej szansy nie tylko nie muszą „dojrzewać”, ale też szybko się je robi. Na dodatek – samo zdrowie.
Testowaliśmy je w ostatnie Boże Narodzenie, aby ukoić smutek dziecka, któremu były pochopnie przyobiecane. Kojenie poszło „po całości” – zgodnie z życzeniem zrobiliśmy dinozaury. Bardzo świąteczne:) Czytaj dalej

Śledzie z cytryną i zieloną pietruszką

Moje dziecko – jak pewnie każde dziecko do pewnego wieku – jest rannym ptaszkiem. Ostatnio jednak jest to ptaszek wyjątkowo wczesny, czemu się wcale nie dziwię – z jadalni bowiem wzywa go swoim czekoladowym głosem kalendarz adwentowy. Zaraz po śniadaniu można wydłubać i pożreć kolejną czekoladkę i raźniutko przebierać nogami, bo oto jeszcze jeden dzień mniej do świąt. Czytaj dalej

Dynia pieczona

Niby jesienna dynia pieczona, jednak mi najbardziej kojarzy się ona sylwestrowo. Nie jest to przeważnie łatwy dla mnie wieczór, ponieważ niesie ze sobą zapowiedź cierpienia, które stanie się moim udziałem następnego dnia:). Hulanki mi nie służą, to pewne (ale jakoś ciężko mi się powstrzymać).
Kilka lat temu jednak spędziliśmy ten wieczór, a właściwie noc z przyjaciółmi, Olą i Wojtkiem przy stole na którym królowała pieczona dynia właśnie i pyszny, jeszcze ciepły chleb Czytaj dalej