Omdlały imam

Omdlały imam przybył do nas wiele lat temu z Turcji, z podróży, w którą w młodzieńczych czasach wybrali się Anita i Krystian.
Nazwa tej potrawy podobno wywodzi się od pewnego imama (czyli muzułmańskiego przywódcy, przewodnika duchowego) z Anatolii który to zemdlał z rozkoszy po spróbowaniu tego dania – jak dla mnie, historia jest bardzo prawdopodobna.
Oprócz tej inspiracji z wyprawy przyjechały też piękne szklane lampiony na łańcuszkach, wyborna herbata i małe, przepięknie malowane szklaneczki z których można ją było pić. Przyjechała też Anita, cała i zdrowa, chociaż niewiele brakowało… Pewien turecki przedsiębiorca stanowczo bowiem upierał się przy wymianie jej na dywan (wyjątkowo piękny, to fakt), na co, na szczęście, Krystian się nie zgodził, mimo że piękne dywany bardzo sobie ceni. Dziś możemy się z tego śmiać, natomiast wtedy było dość dramatycznie – pan zamknął sklep i nie chciał ich wypuścić, dopóki nie dobiją targu… I nie żartował.
Mimo wszystko to były piękne czasy. Spędziliśmy wiele wspaniałych wieczorów pijąc pyszną turecką herbatę, jedząc tureckie słodycze i przygotowując tureckie dania – a wszystko to w blasku małych, zielonych tureckich lampionów wiszących nad naszymi głowami.
Dotarło do nas wtedy, że podróż nigdy nie kończy się wraz z powrotem do domu, jakaś cześć miejsc, które odwiedziliśmy przyjeżdża wraz z nami – w postaci przedmiotów, wspomnień, zdjęć, ale także inspiracji.
Spróbujcie tej – omdlały imam naprawdę może przenieść Was na chwilę do słonecznej Turcji. No i bakłażan jest zdrowy:)

xxx
Adriana

omdlały imam, zapiekany bakłażan, bakłażan zapiekany w sosie pomidorowym

Adriana i Anita

Uwielbiamy dobre jedzenie, podróże, dobre książki, kochamy drzemki, Leszka Możdżera, siedzenie pod jabłonią przy herbacie i tarcie z borówkami - jeszcze lepiej, jeśli trafi się Pavlova :)