Pavlova z maracują

Czyli jak szaleć, to na całego 🙂
Pavlova jest jedną z moich największych miłości, moje zauroczenie nią trwa dłużej niż uczucie do wielu mężczyzn w moim życiu. No, ale Pavlova (przyrządzona zgodnie ze sztuką) nigdy nas nie zawiedzie.
Ta relacja wymaga czasu i cierpliwości, jak każda, ale zawsze spełnia oczekiwania i zawsze jest satysfakcjonująca. I wciąż są fajerwerki!
A ponieważ każdej relacji potrzeba trochę nowości, elementu zaskoczenia, możliwości odkrycia swoich innych stron dlatego dziś Pavlova z maracują. Ta kompozycja smaków jest tak oszałamiająca (delikatnie chrupiąca, słodka beza przełamana cudownie brzmiącym smakiem maracuji…), że moja namiętność zapłonęła na nowo. A jest to tym łatwiejsze, że ten związek to romans bardziej (Pavlova, niestety, ma dużo cukru, to nie jest zdrowa miłość), a jak wiadomo, niektóre relacje funkcjonują dobrze tylko jako romans właśnie, w codziennym życiu się nie sprawdzają…
To co, na święta Pavlova z maracują, czy tradycyjnie serniki i mazurki? Namawiam na Pavlovą, wprowadzi Was w stan smakowego odlotu i nikt nie będzie w stanie Wam zepsuć świąt. Ani niczego innego 🙂

xxx
Adriana

Adriana i Anita

Uwielbiamy dobre jedzenie, podróże, dobre książki, kochamy drzemki, Leszka Możdżera, siedzenie pod jabłonią przy herbacie i tarcie z borówkami - jeszcze lepiej, jeśli trafi się Pavlova :)