Pomarańczowe brownie Pani Profesor

Nasze życie jest tak dziwnie zorganizowane, że na swojej drodze spotykamy różnych ludzi: dobrych, złych, śmiesznych, strasznych i smutnych… Ja mam to szczęście, że w swoim życiu spotykam jednak najwięcej dobrych ludzi.
Czasami zdarza się, że spotkamy osobowość – i wierzę, że każdy z Was wie co to znaczy. Takie spotkanie jest zawsze niezapomniane i robi na nas wrażenie na długo – wiadomo.
Niezwykle rzadko zdarza się natomiast, że spotkamy niesamowitego człowieka – osobowość, która jest jednocześnie dobrym, mądrym i bezinteresownym człowiekiem.
To historia o Pani Profesor – niezwykłym człowieku o wspaniałym sercu, która wspierała mnie w trudnych chwilach mojego życia, nie tylko słowem, ale również konkretnymi działaniami.
Najbardziej zapadła mi w pamięć jedna sytuacja: podczas finalizowania prac nad doktoratem, kiedy walczyłam z czasem, bo terminy były nieubłagane i po prostu nieprzekraczalne, często nie miałam czasu na sen i jedzenie. To był trudny czas i nie zapomnę, kiedy w długi majowy weekend przyjechałam do domu Pani Profesor na ostatnie czytanie doktoratu. Przygotowała dla mnie najpyszniejszy makaron z własnoręcznie zrobionym pesto (było to 10 lat temu i orzeszki piniowe nie były tak dostępne jak obecnie, więc było to wydarzenie smakowe, jak się pewnie domyślacie) i kiedy ja byłam w kulinarnym niebie – sprawdzała mój doktorat…

Myślę, że Pani Profesor nawet nie wie, jak wiele Jej zawdzięczam. To, kim jestem jest po części efektem naszych rozmów, które dotyczyły najpierw działań przy pisaniu pracy magisterskiej, później doktorskiej i przy okazji były to rozmowy o życiu i o wartościach, które nas określają i stanowią azymut do podejmowania decyzji. Pani Profesor jest moim mentorem a może coachem a może i tym i tym…
I choć relacje zawodowe nie są już między nami tak zacieśnione jak dawniej to łączy nas coś jeszcze, co powoduje że każde nasze spotkanie jest pełne dobrych emocji…. miłość do kuchni – do gotowania i jedzenia. Pani Profesor opowiada mi o smakach swojego domu rodzinnego, aby, jak mówi: „ocalić od zapomnienia”, by receptury Jej rodzinnego domu przetrwały. Myślę, że z pewnością tak będzie, bo te przepisy są świetne, a dania przepyszne. Są też całkiem „nowe nowości” – efekty kolejnych kulinarnych  eksperymentów .
Jeden z nich, pomarańczowe brownie, prezentuję z radością właśnie dziś.
Pani Profesor, dziękuję:)

 

PS: Spodziewajcie się na naszej stronie przepisów, które będziemy oznaczać „ocalić od zapomnienia” w której będziemy prezentowały przepisy z domu rodzinnego Pani Profesor oraz przepisów naszej Babci – z naszego domu rodzinnego, bo my też chcemy te wszystkie wartościowe receptury z duszą i historią od zapomnienia ocalić.

PS 2 Pomarańczowe brownie to bardzo zimowe, wybitnie świąteczne ciasto, może nim właśnie uświetnicie święta?:)

xxx
Anita

 

Adriana i Anita

Stylistka i fotograf żywności – z miłości do jedzenia – to jedna. Dietetyk z pasji, twórca przepisów – z miłości do gotowania (i jedzenia) – to druga.
Znamy się i działamy razem od zawsze, bo jesteśmy siostrami. Thanks Mum:)