Dynia pieczona

Niby jesienna dynia pieczona, jednak mi najbardziej kojarzy się ona sylwestrowo. Nie jest to przeważnie łatwy dla mnie wieczór, ponieważ niesie ze sobą zapowiedź cierpienia, które stanie się moim udziałem następnego dnia:). Hulanki mi nie służą, to pewne (ale jakoś ciężko mi się powstrzymać).
Kilka lat temu jednak spędziliśmy ten wieczór, a właściwie noc z przyjaciółmi, Olą i Wojtkiem przy stole na którym królowała pieczona dynia właśnie i pyszny, jeszcze ciepły chleb upieczony przez Olę. Jeden z milszych sylwestrowych wieczorów w moim życiu.
Zawsze marzylam o aparacie do fotografowania uczuć, a to to jedna z tych chwil, które bardzo chciałabym zatrzymać. Przez lata nazbierało się ich całkiem sporo i żadna z nich nie jest związana z radością z powodu nowej torebki czy butów – wiecie, co mam na myśli :).

Gdyby była taka możliwość, by odchodząc, można było zabrać ze sobą jedno jedyne wspomnienie, co by to było? Jaką jedną „fotografię”  zabrałybyście ze sobą na drugą stronę?

dynia pieczona

 

Adriana i Anita

Uwielbiamy dobre jedzenie, podróże, dobre książki, kochamy drzemki, Leszka Możdżera, siedzenie pod jabłonią przy herbacie i tarcie z borówkami - jeszcze lepiej, jeśli trafi się Pavlova :). Ten blog powinien się nazywać "Trzy Łakome Siostry z czego jedna w oddali", ale nazwa domeny byłaby za długa.