Zimowa sałatka z buraków i fasoli z niespodzianką

Niech Was nie zwiedzie jej wygląd – prezentuje się bardzo niepozornie, tymczasem ta sałatka z buraków i fasoli smakuje wybornie, pewnie za sprawą suszonej śliwki i sosu, którym należy ją szczodrze polać.
To jedna z naszych ulubionych świątecznych sałatek, ma bardzo zimowy klimat i świetnie się wpasowuje w bożonarodzeniowe menu a na dodatek pozwala uniknąć zauszenia.
Jeśli zdarzyło Wam się kiedyś zauszyć (czyli zjeść za dużo uszek), wiecie, o czym mówię.
Nam takie klasyczne zauszenie zdarzyło się na poważnie tylko raz, przed laty. Byłyśmy wtedy tak samo łakome jak teraz, ale nie miałyśmy jeszcze w rodzinie dietetyka, który swą karzącą dłonią odebrałby nam uszka. I barszczyk. Zjadłyśmy więc po dwadzieścia uszek na kolację wigilijną, za godzinkę poprawiłyśmy (po dziesięć na głowę) przed północą (bo u nas kolacja wigilijna trwa dłuuuugo) jeszcze po dziesięć… I od rana powtórka: Na śniadanie po dwadzieścia… I było po nas, zauszyłyśmy się wniebogłosy.
Grzyby nie należą do produktów lekkostrawnych, wystąpiły więc u nas klasyczne objawy zauszenia: ociężałość umysłowa, lekka posępnosć, senność, brak nadziei na lepsze jutro…
Na szczęście żyła wtedy jeszcze nasza babcia, która upiekła nam ziemniaki w duchówce a uszka schowała, dzięki czemu uratowała i wnuczki, i święta.
Niestety uszka to nasze najukochańsze danie świąteczne i nie potrafimy się im oprzeć, staramy się więc tak konstruować swiąteczne menu, byśmy były w stanie się od nich oderwać. Sałatka z buraków i fasoli bardzo nam w tym pomaga, ta śliwka nadaje jej tak niezwykły smak, że zawsze dajemy się jej ponieść.
Warto ją robić nie tylko w święta, jest nie tylko pyszna, ale i bardzo zdrowa, wspomnę tylko, że burak ma właściwości uszczęśliwiające (pamiętacie? jeśli nie, zajrzyjcie tutaj), a w krótkie, szare, zimowe dni warto to wykorzystać.

xxx
Adriana

PS Kto się kiedykolwiek zauszył i ma odwagę się przyznać?:)
PS A Wasze ulubione świąteczne danie to…?

 

Adriana i Anita

Stylistka i fotograf żywności – z miłości do jedzenia – to jedna. Dietetyk z pasji, twórca przepisów – z miłości do gotowania (i jedzenia) – to druga.
Znamy się i działamy razem od zawsze, bo jesteśmy siostrami. Thanks Mum:)