Sałatka ze szpinaku i karmelizowanych buraków czyli Tribute to Babcia Jasia

Najpiękniejsze chwile naszego dzieciństwa to chyba te spędzone u babci. Prawdziwa wieś, prawdziwy piec, prawdziwe kury, prawdziwe bajki i prawdziwa babcia.
Kilka razy do roku miałyśmy okazję przenieść się do innego świata, niespiesznego, pogodnego, pachnącego od rana kawą zbożową. Spędzane tam wakacje przez lata naznaczone były kolorem fioletowym i wcale nie ze względu na kwitnące wokół dzwonki czy inne romantyczno-przyrodnicze względy. Powód był bardziej prozaiczny, Babcia nasza miała bowiem kilka ulubionych sztuczek, a jedną z nich było używanie „fioletu” (czyli Gencjany, jak się okazało po latach) na wszelkiego rodzaju dolegliwości.
Dziura w kolanie? Posmarujemy fioletem. Odrapany łokieć? Posmarujemy fioletem. Zdarty nos? Posmarujemy fioletem (tak, tak, nos też…). Gdy któraś z kur złamała nogę, babcia brała nogę nieszczęśnicy w łupki z patyków, ale najpierw smarowała fioletem, rzecz jasna. Śmiałyśmy się czasami, że strach się przyznać babci do bólu głowy…
Inna sztuczka babci to „buraki dobre na wszystko” – pieczone w duchówce na kaszel i przeziębienia, była też wersja specjalna na kłopoty żołądkowe….
Babci już nie ma wśród nas, ale sentyment do buraka i wiara w jego cudowne moce pozostała. Często wykorzystujemy go w kuchni, bo oprócz tego, że wzmacnia odporność, działa przeciwstarzeniowo i przeciwnowotworowo także doskonale smakuje. A w wersji karmelizowanej – wręcz wybitnie.
No i zawsze przypomina nam babcię.

xxx
Adriana

Adriana i Anita

Stylistka i fotograf żywności - z miłości do jedzenia - to jedna. Dietetyk z pasji, twórca przepisów - z miłości do gotowania (i jedzenia) - to druga. Znamy się i działamy razem od zawsze, bo jesteśmy siostrami. Thanks Mum:)