Sangria

Sangria tak mnie zainspirowała, że niechcący napisał mi się bardzo obszerny i właściwie bardzo luźno związany z nią tekst (który może następnym razem), a to dlatego, że w takiej wersji kojarzy mi się z latem, wakacjami, podróżą – a to wszystko – z wolnością. Czym dla Was jest wolność? Czy jest to coś, o co jesteście gotowe walczyć?

Kiedy mój syn miał prawie półtora roku uciekłam z domu. Macierzyństwo jest cudowne, ale sprawia, że świat bardzo się kurczy i łatwo zapomina się o rzeczach dla nas ważnych – ja, żeby odzyskać równowagę uległam namowom męża i sióstr i wybrałam się w podróż. Może i banał, Fuerteventura, żadnych tygrysów, gór do zdobycia, odmrażania nosa – mnie wystarczyło.  Ja i moje siostry, wolność, spokój, czas dla siebie.
I to była najlepsza rzecz jaka mogła mnie wtedy spotkać. Kiedy wróciłam, byłam lepszym człowiekiem i zdecydowanie lepszą matką. Próbowałyście kiedyś ? Warto. To nie musi być tydzień, czasem wystarczy kilka godzin.
Polecam kontrolowane ucieczki z domu. Nie od męża czy dzieci, tylko – do siebie.
Twój partner bedzie miał okazję pokazać, jak dobrym jest ojcem (bo jest, tylko rzadko ma okazję to ujawnić), Twoje dziecko będzie miało okazję trochę bardziej sie pobrudzić (Ono to kocha, wiesz o tym), pies też to zniesie, a o korzyściach dla Ciebie mówić nie trzeba, prawda?

Plan na dziś: sangria z owocami, wygodny fotel, chwila na zastanowienie.
Więc dokąd?

xxx
Adriana