• Zupa z dyni z gruszkami, śliwkami i imbirem, a przy okazji o tym, dlaczego zdradzamy

    O zdradzie dziś będzie, nie do wiary. Jak ma się nietypowa zupa z dyni do zdrady? Dojdziemy i do tego, mam nadzieję. Zdrada to ważny temat, bo w pewien sposób dotyka nas wszystkich – nawet jeśli nie zdradziliśmy lub nie zostaliśmy zdradzeni, to takie ryzyko istnieje i pewnie większość z nas gdzieś o tym pamięta. Dlaczego zdradzamy? Z wielu powodów, przy czym za małe/za duże cycki czy długość aktu płciowego mają tu chyba

    Czytaj dalej
  • Lemoniada cytrusowo-imbirowa

    Jestem ostatnio nieco zdezorientowana meteorologicznie – w dzień ponad 25 stopni, a niektóre noce tak chłodne, że, o dziwo,  wszystkie koty wracają do domu. Zaczęłam się nawet zastanawiać nad losem moich dyń – jeszcze kwitną, ale czy przy temperaturze trzy stopnie coś z nich będzie? Daję im szansę i mimo wszystko podlewam. Dobrze się wpasowuje w cały ten klimat lemoniada cytrusowo-imbirowa, bo pozwoli nam się nawodnić, a jednocześnie da

    Czytaj dalej
  • Stir-fry ze szparagów

    Stir-fry ze szparagów, bo pożegnania nadszedł czas. Wczoraj były imieniny Jana (i Janiny), a to znak, że oficjalnie zakończył się sezon szparagowy. Pewnie jeszcze przez kilka dni będzie można gdzieś je znaleźć, spróbujcie więc ich koniecznie w takim wydaniu – stir-fry ze szparagów pomaga podkreślić ich atuty czyli chrupkość, rześkość i smak

    Czytaj dalej
  • Rozgrzewająca herbata z kurkumy

    Jestem zmarźluchem. I Anita jest zmarźluchem. Nie wiadomo po kim właściwie, bo  naszej mamie bliżej chyba do Miley Cyrus niż zmarźlucha. Jako te kule odziane w piętnaście warstw odzieży w okresie zimowym nie mamy ochoty się toczyć, tak więc powstał ten oto wynalazek, bardzo rozgrzewający, bardzo smaczny i bardzo zdrowy (więcej o kurkumie tutaj)

    Czytaj dalej
  • Rozgrzewający bulion z imbirem

    Wiosna zdradliwa jest. Nie dajcie się zwieść wiośnie. Zagnala mnie wczoraj do ogrodu, że niby będzie fajnie. Nie było, bo przywaliła mi szarością i ogromem prac do wykonania, co mnie zdemotywowało, nie ukrywam. Zorganizowała mi więc atrakcję w postaci wiosennego deszczu. I tak snułam się smętnie między kroplami z grabiami w zgrabiałych dłoniach, marząc o lecie (bez sensu, bo i tak porządki w ogrodzie same się nie zrobią). Ale po powrocie

    Czytaj dalej