Zupa cebulowa z szałwią i tymiankiem

Moja przyjaciółka Magda robiła kiedyś zupę cebulową jako swoje popisowe danie – zawsze przybycie gości uświetniała czekająca w piekarniku zupa cebulowa właśnie, przykryta grzanką i sowicie posypana serem. Z tą grzanką zazwyczaj wiązał się też problem: wyjąć? nie bardzo – trochę namoknięta… szarpać łyżką? czekać, aż całkiem zmięknie? – trochę szkoda… Sama zupa też była inna, bardziej „polska” w smaku i nastroju.
Tak więc zupa cebulowa, która przeważnie mi się trafiała w życiu zazwyczaj była dość ciężka, dość słodka i dość zawiesista. Ta jest inna – lekka, wytrawna, bardziej w stylu francuskim. I też ta wersja chyba bardziej mi smakuje. Dajemy do niej sporo wina (trzy razy dzwoniłam do Anity, czy aby na pewno), jeśliby Was kusiło, by wino wypić, zamiast wlewać je do zupy, zaklinam Was: nie róbcie tego! To wino koniecznie właśnie w zupie musi się znaleźć, sobie otwórzcie drugą butelkę.
Grzanki dowolne, równie dobrze sprawdzi się bagietka i żółty ser jak bardziej wyszukane, pełnoziarniste pieczywo z parmezanem czy innym ulubionym serem.

Szałwia i tymianek też odgrywają tu dużą rolę, warto o tym pamiętać. Druga ważna wiadomość: zupę zjadł nawet mały Jedi, a to, wierzcie mi, jest rekomendacja.

PS Trzymajcie się  w te szare dni, niedługo święta –  wnioskując z wystroju sklepów, a przed świętami czeka nas jeszcze powrót lata – podobno…:)

xxx
Adriana

zupa cebulowa z szałwią i tymiankiem

Adriana i Anita

Uwielbiamy dobre jedzenie, podróże, dobre książki, kochamy drzemki, Leszka Możdżera, siedzenie pod jabłonią przy herbacie i tarcie z borówkami - jeszcze lepiej, jeśli trafi się Pavlova :)