Ciasteczka maślane, które powiedzą Ci prawdę

Ciasteczka maślane, które są dziś głównym bohaterem towarzyszą nam od lat. To nasze ulubione zimowe ciastka – zazwyczaj robimy je na Boże Narodzenie, a później, gdy już znikną, robimy je znowu. I znowu… I tak do końca lutego. Kiedyś robiłyśmy je ze zwykłej białej mąki pszennej, od jakiegoś czasu, odkąd zwiększyła się  nasza świadomość żywieniowa – przygotowujemy je z pełnoziarnistej mąki orkiszowej. Jest o wiele zdrowsza niż klasyczna pszenna a smak jest taki sam – lub nawet lepszy. Są bardzo maślane, cudnie pomarańczowe i migdałowo chrupiące. Wiąże się z nimi wiele historii, niektóre z nich są jednak zbyt dramatyczne by je tu opowiadać.
Trzeba jednak powiedzieć, że te ciasteczka maślane są tak pyszne, że mogą zagrozić spokojowi każdej rodziny i zweryfikować – kto jest kim, jak bardzo się kochacie, jak wiele jesteście skłonni dla siebie zrobić. I mówię to z pełną świadomością osoby, która ma szczęście mieć wspaniałą, kochającą i wspierającą rodzinę. Jeśli jednak w powietrzu wibruje zapach tych ciastek, we wszystkich nas wstępuje złooo… Każdy chce mieć ich dla siebie jak najwięcej, nikt nie ma ochoty z nikim się dzielić, zakradamy się wszyscy jak do największego skarbu i ukradkiem bierzemy kilka, udając, że nikt tu nie trzyma w schowanej z tyłu dłoni żadnych, ale to żadnych ciasteczek.
Ja mam najgorzej, bo by w pełni celebrować ciastkowe szczęście muszę mieć do nich gorącą herbatę – łatwo więc mnie przyłapać na gorącym uczynku, co też wszyscy z przyjemnością czynią.
Tak czy owak, w trosce o spokój naszej rodziny obmyśliliśmy całą procedurę, by zminimalizować ryzyko rozpadu tejże. Więc, po pierwsze, należy zrobić podwójną porcję ciastek. Po drugie, ciastka należy podzielić – każdy dostaje swój pojemnik z ciastkami i zarządza nim według własnego uznania. Niestety, zawsze znajdą się jacyś wyłudzacze, którzy, pożarłszy swoje ciastka grasują i usiłują tęsknym, smętnym spojrzeniem zdobyć jeszcze jedno od kogoś, kto postępuje z nimi bardziej roztropnie.
Nie chcę wcale powiedzieć: „Nie róbcie tych ciastek!”
Chcę powiedzieć: Zróbcie te ciastka, gdy będziecie same w domu. A później dokładnie wywietrzcie mieszkanie z ich oszałamiającego zapachu, zjedzcie połowę a resztę sprawiedliwie podzielcie.
Idealnie byłoby wcześniej nabyć sejf, by mieć pewność, że Wasze ciasteczka maślane będą naprawdę bezpieczne, ale lepiej chyba za kilka dni zrobić kolejną porcję – to lepsza i bardziej humanitarna inwestycja.

xxx
Adriana

ciasteczka maślane

 

ciasteczka maślane

 

ciasteczka maślane

Adriana i Anita

Stylistka i fotograf żywności - z miłości do jedzenia - to jedna. Dietetyk z pasji, twórca przepisów - z miłości do gotowania (i jedzenia) - to druga. Znamy się i działamy razem od zawsze, bo jesteśmy siostrami. Thanks Mum:)