Marathon Des Sables – od kuchni:)

Znowu Marathon Des Sables. Tym razem jednak w nieco innej odsłonie – zbliża się finalizacja naszych kilkutygodniowych a wręcz kilkumiesięcznych przygotowań. Duchem będziemy w Maroko na Marathon des Sables razem z Michałem  Asperskim i Łukaszem Soblikiem, ciałem natomiast będziemy na drugim końcu świata, a konkretnie w Argentynie.
Michał i Łukasz będą brali udział w Maratonie Piasków do którego przygotowywali się przez wiele miesięcy. MDS to wyjątkowy w cyklu UTWT ultramaraton który składa się z siedmiu etapów a łączna długość tego biegu przekracza 240 km

Czytaj dalej

Deser z tapioki

Za oknem zima jakiej nie pamiętają najstarsi górale, a my przybywamy z deserem, który jeszcze bardziej rozświetli świat i pomoże przetrwać trudne dni, jeśliby ktoś wskutek opadów został odcięty od cywilizacji.
Tapioka jako taka z jakiegoś powodu rozśmiesza naszą rodzinę, co jednak wcale nie przeszkadza nikomu w konsumpcji opartych na niej deserów. Kojarzy się ona mojej rodzinie z kuleczkami ze styropianu – i coś w tym jest. Jeśli to będzie wasz pierwszy kontakt z tapioką, nie przerażajcie się, tak właśnie wygląda, ale innych podobieństw do styropianu nie stwierdzono

Czytaj dalej

Kuchnia tajska – szpinak z sosem ostrygowym

Zapytała mnie niedawno siostra moja, Adriana, w jakim kraju chciałabym mieszkać, gdybym mogła wybierać. Pojawił się niewielki dylemat: Tajlandia czy Japonia? Oba kraje uwielbiam, kuchnie obu tych krajów są zachwycające, ale chyba jednak postawiłabym na Japonię. Dlaczego? Nigdzie indziej, w żadnym kraju (łącznie z Polską) nie czułam się tak dobrze, tak bezpiecznie, otoczona taką życzliwością i tyloma zadowolonymi ludźmi. Japończycy inaczej podchodzą do życia i to się czuje (i chyba warte to jest oddzielnego wpisu).
Jeśli macie ochotę zobaczyć Japonię moimi oczami, zajrzyjcie tutaj, a tymczasem dziś w końcu, w końcu – kuchnia tajska, a konkretnie szpinak z sosem ostrygowym. To jedno z dań, które przygotowywaliśmy na kursie kuchni tajskiej, w którym uczestniczyłam kiedy miałam przyjemność ostatnio odwiedzić Tajlandię

Czytaj dalej

Pierogi z kaszą gryczaną i kapustą kiszoną

Przybywamy dziś z propozycją wigilijną, ale właściwie nie tylko. Pierogi z kaszą gryczaną i kapustą kiszoną to świetne zimowe pierogi – nasze ulubione. Kasza gryczana rozgrzewa, poza tym, są pyszne oczywiście, i na świątecznym stole też się świetnie sprawdzą.
No bo taki to czas. Czas lepienia pierogów. I uszek, rzecz jasna. Teraz robimy to zazwyczaj w przeddzień Wigilii, ale kiedy żyła nasza babcia Janina

Czytaj dalej

Torcik z żurawiną i białą czekoladą

Gdyby nie moja siostra, twórczyni tego wypieku, nie wiedziałabym, co to jest ganasz. A szkoda, bo ganasz, jak się okazuje, to coś niezwykle pysznego, co pokrywa ten torcik i pewnie wiele innych torcików na świecie. Gdyby nie ja, z kolei, to moja siostra chodziłaby boso. Bo to ja w dzieciństwie pomagałam jej nakładać małe, żółte sandałki. Nie współpracowała, tyle wam powiem.
I powiem wam jeszcze, że siostra to bardzo dobry wynalazek, nawet lepszy od koła

Czytaj dalej

Omlety z kimchi

Wierzycie w cuda? Jeśli nie, to pora uwierzyć. Zdarzają się naprawdę, małe i duże, każdego dnia. Przed wami jeden z nich. To, że dziś patrzycie na omlety z kimchi należy bowiem traktować w kategoriach cudu – spokojnie, małego

Czytaj dalej

Kimchi – jak je zrobić i właściwie po co?

Kimchi jest pyszne, to raz. Kimchi jest zdrowe, to dwa. A trzy – kimchi będzie nam potrzebne za kilka dni. Można kupić gotowe, jednak lepiej je  zrobić samodzielnie – będzie zdrowsze, bo bez konserwantów. Nasz przepis na kimchi to jeden z pewnie milionów przepisów na to koreańskie danie, na które każda z koreańskich kobiet ma własną recepturę.
Kimchi, podobnie jak miso i kiszona kapusta pochodzą co prawda z różnych stron świata, mają jednak jedną wspólną cechę, która sprzyja twojemu (i mojemu) ciału – zawierają naturalne probiotyki

Czytaj dalej

Placuszki dyniowe dla Kuby (i nie tylko)

Placuszki dyniowe dedykowane Kubie są poniekąd owocem naszej podróży do Australii – bo niektóre podróże nigdy się nie kończą, a niektóre znajomości zasługują na to, by je uhonorować.
Kuba pokazał nam Sydney od strony, którą mało kto ma szansę zobaczyć i zabrał nas na takie sushi, że do dzisiaj śni nam się po nocach, a później wspólnie ruszyliśmy w podróż kamperem przez dzikie australijskie bezdroża

Czytaj dalej