Madera – wyspa skarbów (nie tylko kulinarnych)

Uwielbiam Maderę. Nie tylko z powodu doskonałej, pysznej, zdrowej i bardzo inspirującej mnie kuchni. Jest tam wiele innych rzeczy, które zasługują na uwagę, chociażby nigdzie (przez mnie) dotąd nie spotykane lewady, kilkanaście odmian marakui, wrzosy – olbrzymy, niesamowite mgły i – zobaczcie, co jeszcze.
Madera to mała portugalska wyspa z nienachalnymi, ale bardzo przyjaźnie nastawionymi ludźmi. To ważne, bo po ostatnim pobycie w Tajlandii i Kambodży, gdzie traktowana byłam jak żywy bankomat, zupełnie odczłowieczona przez „lokalsów”, bardzo doceniam ten aspekt podróży.
Na Maderze z większością mieszkańców można porozumieć się w języku angielskim i co ciekawe, choć jesteś turystą, to wcale się tak nie czujesz, ponieważ nikt nie traktuje Cię jak „obcego”, czy też osobę, która jest tu na chwilę i być może zakłóci sielski spokój mieszkańców.

Celem naszej wyprawy był udział Krystiana – mojego męża w 115 kilometrowym ultramaratonie, którego trasa przebiega przez najpiękniejsze i najdziksze górskie obszary Madery. Bieg ten zalicza się do cyklu Ultra Trail Word Tour – cyklu ultramaratonów górskich w najpiękniejszych rejonach świata a suma przewyższeń podczas tego biegu wynosi +7100 m. Dzięki pasji i determinacji mojego męża „biegliśmy” już w takich miejscach jak Nowa Zelandia, USA, Australia, Szwajcaria, Japonia, Wyspa Reunion czy Francja kontynentalna.

Jeśli nigdy nie byliście w Nowej Zelandii i na Wyspie Reunion (zamorski departament Francji na Oceanie Indyjskim) to oczywiście nic straconego – możecie tam jechać. Jednak wiele przyrodniczych aspektów, specyficznych dla tych wysp znajdziecie również na Maderze właśnie, przy zdecydowanie niższym koszcie podróży (i zdecydowanie krótszym locie).

Na Maderze w stanie naturalnym występują między innymi paprocie drzewiaste, kalie i storczyki – co przypomina mi wyspę Reunion i tak typową dla niej roślinność.
To, co przypominało mi Nową Zelandię i Australię natomiast – to często występujące przy domach rośliny z długimi wąskimi liśćmi i kwiatostanami przypominającymi kwiatostany cebuli – wielkie kule w kolorze pięknego fioletu.
Z Nową Zelandią Madera ma jeszcze coś wspólnego: rozległe, górzyste krajobrazy i wielkie przestrzenie półwyspu Sao Laurenco. Podczas kilkugodzinnej wędrówki na skraj lądu nie mogłam oprzeć się temu wrażeniu.
Kręte drogi wijące się raz w górę a za chwilę opadające stromo w dół, dużo tuneli wydrążonych w skałach i zakręty pod kątem 180 st. to coś, co przywodzi na myśl Wyspy Kanaryjskie. Zatem można tam znaleźć dużo podobieństw do różnych zakątków świata i choćby dlatego warto tam pojechać.

madera

madera

madera

madera

Jednak Madera ma też całkiem swoje, charakterystyczne tylko dla niej elementy. Są to naturalne, wyżłobione przez Ocean w brzegu lądu baseny, zasilane oceaniczną wodą w których można się kąpać, czy lewady – stanowiące system kanałów występujących na całej wyspie, które zaopatrują suche tereny Madery w wodę.
Na płaskowyżu w centralnej części wyspy występują obficie wrzosowiska. Wrzosy tam rosnące są wyższe niż człowiek. Te wrzosowiska są charakterystyczne dla Madery – nigdzie jeszcze nie spotkałam ponad 2400 ha wrzosowisk – olbrzymów w jednym miejscu.
Niesamowite jest to, z jak dużą szybkością przemieszczają się tam chmury, co sprawia, że widoczność na drodze jest znacznie ograniczona a tymczasem przy drogach beztrosko pasą się krowy…
Rosną też jakby dziko, przy drogach leśnych hortensje – te same, które tak pieczołowicie pielęgnujemy w naszych ogrodach. Na wyspie w stanie naturalnym występują również drzewa figowe i wawrzynowe.
Rano wszędzie słychać ptaki, które nad wyraz głośno śpiewają czym wprawiały mnie w cudowny nastrój. Zauważyłam, że nie ma tam zbyt wielu owadów: much czy komarów i jest to zdecydowanie wspaniała wiadomość – ale też mało jest na przykład motyli.
To co zwróciło moją uwagę, to bardzo duża ilość małych jaszczurek (wiem, jest ich całe mnóstwo i na Wyspach Kanaryjskich i na Reunion) ale tu, na Maderze podczas wędrówek słyszałam charakterystyczny, dość głośny szelest uciekających jaszczurek – może jest ich tu po prostu więcej.

Zabudowa wyspy również robi wrażenie. Nabrzeże charakteryzuje się zwartą strukturą, a w górach domy występują już rzadziej. Wszędzie widać jednak dbałość o spójność architektoniczną, domy są najczęściej białe, czasami żółte a dachy czerwone. Domostwa są zadbane a wokół domów na uprawach tarasowych rosną banany, ziemniaki lub winogrona – w zależności od części wyspy.

madera

madera

madera

madera

madera

madera

Madera to również raj dla tych, których pasją jest jedzenie i nowe smaki. Tutejsza kuchnia bogata jest w świeże ryby i owoce morza, które zapewnia bliskość Oceanu. Przy wejściu do restauracji często stoją duże lodówki z lodem, w których wyłożony jest asortyment ryb, jakie w danym dniu serwuje kuchnia. Można wybrać sobie konkretny okaz i mieć pewność, że to za chwilę znajdzie się na naszym talerzu. No i mój ukochany, aromatyczny Limpet rice – czyli ryż z małymi małżami – pyyycha.
Są też nieoczywiste połączenia smakowe: smażona ryba z grillowanym bananem i sosem z marakui. Tych ostatnich jest tu zresztą całe bogactwo, bo ponad 20 odmian. Marakuje różnią się wszystkim: wyglądem, smakiem, zapachem i wszystkie mają coś ze sobą wspólnego i wszystkie są pyszne.
Kolejny specjał maderyjski to sangria. Serwowana jest w dwóch wersjach: białej – bardziej cytrusowej i czerwonej – trochę cięższej, bardziej klasycznej, takiej jaką znają polskie podniebienia.

madera

madera

madera

Cieszę się, że Madera nie jest francuską wyspą. Restauracje czynne są przez cały dzień. Nie musisz dopasowywać się do miejscowego rytmu, tylko spędzać czas tak jak akurat tobie pasuje i iść do restauracji czy baru kiedy masz czas i ochotę.
Na francuskich wyspach (Reunion – na Oceanie Indyjskim czy Martynika – leżąca na Karaibach) i we Francji kontynentalnej pory posiłków są ściśle określone. Obiad/ lunch serwowany jest w godzinach 12:00 – 14:00 a kolacja 19:00 – 22:00. Oznacza to, że pomiędzy 14:00 a 19:00 wszystkie bary i restauracje są zamknięte na głucho.
Wielokrotnie mieliśmy z tym problem. Będąc na wakacjach, kiedy czasami mieliśmy ochotę pospać dłużej, a czasami wstawaliśmy bardzo wcześnie, żeby pogodzić plan zwiedzania z treningiem Krystiana – trudno nam było wpasować się w lokalne godziny podawania posiłków w restauracjach i barach. Tam faktycznie, poza wyznaczonymi porami – restauracje i bary są po prostu zamknięte. Wielokrotnie zdarzało się, że naiwnie szukaliśmy czegokolwiek gdzie serwowano by ciepły posiłek np. o godzinie 17:00 – niestety nadaremno.

Nasza wyprawa na Maderę była udana z wielu powodów. Odpoczęliśmy i złapaliśmy trochę „oddechu” od codzienności, wróciliśmy też z nowymi inspiracjami kulinarnymi i wspomnieniami. Był to również wyjazd podczas którego Krystian w pięknym czasie (17 godz. i 17 min 31 sek) ukończył dość trudny technicznie i bardzo wymagający górski ultramaraton o długości 115 km. Krystian osiągnął bardzo dobrą lokatę – 37 miejsce w klasyfikacji generalnej. Ten bieg przybliżył Krystiana do zrealizowania swojego celu, rozpisanego na kilka lat czyli ukończenia 12 biegów w cyklu UTWT (Ultra Trail Word Tour), był to bowiem już 7 bieg.

Madera, MIUT, UTWT, Krystian Ogły

Podczas naszej wyprawy prawie wszystko poszło tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Największe zaskoczenie przyszło jednak na koniec naszej podróży – ale o tym może następnym razem…

 

xxx
Anita

PS A kulinarne inspiracje z Madery znajdziecie tutaj: sangria i ośmiornica po maderyjsku.

madera

 

Adriana i Anita

Stylistka i fotograf żywności - z miłości do jedzenia - to jedna. Dietetyk z pasji, twórca przepisów - z miłości do gotowania (i jedzenia) - to druga. Znamy się i działamy razem od zawsze, bo jesteśmy siostrami. Thanks Mum:)