Bezglutenowe ciasto cytrynowe z polentą

Muszę Wam się zwierzyć, że zawsze myślalam, że polenta to rodzaj zupy. A tymczasem to kasza kukurydziana, którą można wykorzystać na wiele sposobów – my zrobilyśmy z niej  bezglutenowe ciasto cytrynowe. Można by je nazwać „Jego Cytrynowość” – pyszne, mocno cytrynowe, lekko wilgotne i podawane z kremowym, waniliowym mascarpone, który zdecydowanie dodaje mu animuszu Czytaj dalej

Sezamki bananowe – cudowny ratunek na PMS. I na wiosnę, która nie nadchodzi.

PMS, czyli napięcie przedmiesiączkowe, zmorę wszystkich kobiet (i mężczyzn, bo oni też cierpią, tylko inaczej) znamy zbyt dobrze. Nawet jeśli same nie mamy klasycznych objawów, to mają je nasze przyjaciółki, matki, córki, koleżanki z pracy, panie w sklepie czy Urzędzie Skarbowym więc w pewien sposób nas to też dotyka. To nie jest temat do żartów, chociaż często nim bywa, zwłaszcza w męskim świecie. Inna rzecz, że to taki trochę śmiech przez łzy, bo później wracają do domu i znowu słyszą na każde pytanie odpowiedź „Bo tak!”, niech więc mają te swoje chwile małych radości. Czytaj dalej

Zostań moją Florentynką

Do Ciebie mówię, dziewczyno.
Nie daj się nabrać. Nie pozwól, by znów wyciągnął Cię na Greya. Grey to nudy, zasługujesz na więcej. Jeśli naprawdę Cię kocha, niech zrobi dla Ciebie najlepsze Florentynki – są tak łatwe w przygotowaniu, że każdy sobie poradzi (jeśli nie – pozbądź się Go! Nie świadczy to dobrze o Jego intelekcie). A do tego są tak pyszne (i zdrowie), że będą to najpiękniejsze Walentynki w Waszym życiu. Czytaj dalej

W poszukiwaniu straconego smaku czyli Sernik cytrynowy na czekoladowym spodzie

Dziś, Drogie Panie (i Panowie, jeśli się jakiś zabłąka) sernik cytrynowy trochę sentymentalny, inspirowany głównie wspomnieniem, które wracało, wracało, wracało… I kazało działać. (Inspirowany nie tylko wpomnieniem, także łakomstwem, ale o tym w eleganckim towarzystwie się chyba nie mówi). Czytaj dalej

Świąteczne pierniczenie :)

Tradycyjnie w drugi dzień świąt miało miejsce pieczenie pierników (pierniki świąteczne dla spóźnialskich, do jedzenia od razu) ku uciesze dziecka rzekomo. W świątecznych pierniczkach nie chodzi bowiem o to, by je mieć i zjeść, lecz by je robić i jak najlepiej się przy tym bawić. Gdy jest się dzieckiem – łatwizna, wiadomo, człowiek potrafi się cieszyć wszystkim. Gdy jest się dorosłym – warto o tym pamiętać, a takie okazje właśnie są doskonałe, by przypomnieć, że droga może być celem. Czytaj dalej

Pierniczki dla spóźnialskich

Jeśli nie zdążyłyście/zapomniałyście zrobić pierniczków a Wasze dzieci/mężowie/własne podniebienia domagają się stanowczo na najbliższe dni pierniczków właśnie, otrzyjcie łzy, nadchodzi odsiecz 🙂 Pierniczki dla spóźnialskich nazywane też pierniczkami ostatniej szansy nie tylko nie muszą „dojrzewać”, ale też szybko się je robi. Na dodatek – samo zdrowie.
Testowaliśmy je w ostatnie Boże Narodzenie, aby ukoić smutek dziecka, któremu były pochopnie przyobiecane. Kojenie poszło „po całości” – zgodnie z życzeniem zrobiliśmy dinozaury. Bardzo świąteczne:) Czytaj dalej