Rumiane jak Jagna czyli praktyczne wykorzystanie literatury pięknej przy obróbce termicznej kotletów jaglanych

Kotlety z kaszy jaglanej przybyły do mnie za pośrednictwem mediów elektronicznych – nasza najmłodsza siostra – Amelia pochwaliła się, że wymyśliła kotlety, ponieważ rozgotowała niechcący kaszę jaglaną. A że dziewczyna ma fantazję i doświadczenie, należało przetestować. Testujcie i Wy.

Jej wersja jest bardziej „fit”, trzeba to sobie powiedzieć, ponieważ por nie jest duszony, tylko surowy. Kiedy zobaczy moją wersję, a zwłaszcza słowo „masło” pewnie obedrze mnie ze skóry. Czytaj dalej

Japonia – zachwycająca uprzejmość, kulinarne dzieła sztuki i tajfun Malakas

Japonia jest niesamowita, choć to słowo nie wyczerpuje w pełni, (a nawet w połowie!) ogromu przeżyć, uczuć i obserwacji, które podczas podróży po tym kraju stały się naszym udziałem. Jest tak niezwykła głównie ze względu na swoją kulturową odmienność, która jest przez nas, Europejczyków dostrzegana niemal wszędzie.
Celem naszej podróży była Japonia w dwóch wymiarach – ta, którą chcą zobaczyć turyści oraz udział w UTMF – Ultra Trail Mont Fuji. Czytaj dalej

Zostań moją Florentynką

Do Ciebie mówię, dziewczyno.
Nie daj się nabrać. Nie pozwól, by znów wyciągnął Cię na Greya. Grey to nudy, zasługujesz na więcej. Jeśli naprawdę Cię kocha, niech zrobi dla Ciebie najlepsze Florentynki – są tak łatwe w przygotowaniu, że każdy sobie poradzi (jeśli nie – pozbądź się Go! Nie świadczy to dobrze o Jego intelekcie). A do tego są tak pyszne (i zdrowie), że będą to najpiękniejsze Walentynki w Waszym życiu. Czytaj dalej

W poszukiwaniu straconego smaku czyli Sernik cytrynowy na czekoladowym spodzie

Dziś, Drogie Panie (i Panowie, jeśli się jakiś zabłąka) sernik cytrynowy trochę sentymentalny, inspirowany głównie wspomnieniem, które wracało, wracało, wracało… I kazało działać. (Inspirowany nie tylko wpomnieniem, także łakomstwem, ale o tym w eleganckim towarzystwie się chyba nie mówi). Czytaj dalej

Chleb gryczany – tylko trzy składniki i czas

Dziś chleb gryczany – ostatnio nasz ulubiony. Nie wiemy, niestety,  skąd pochodzi przepis na ten chleb. Przechodzi z rąk do rąk, z domu do domu. Anita dostała  przepis od koleżanki z pracy a ona od swojej koleżanki z okolicy w której mieszka. Zatem nie możemy powołać się na autora, ale kimkolwiek jest, chwała mu za tak prosty i genialny przepis.
Chleb jest pyszny i zdrowy, ma świetną konsystencję, nie zawiera glutenu ani drożdży. Jest więc dobry dla wszystkich, a do tego naprawdę bardzo, bardzo smaczny.
Jego zaletą jest też to, że długo zachowuje świeżość, ale o tym bardzo trudno się przekonać, bo znika jak zaczarowany. Czytaj dalej

Czekolada

Zawieje, zamiecie, i temperatury u mnie takie, że nawet nasz kot-husky nie chce wychodzić na zewnątrz. Ale, jak twierdzi Anita, w każdej sytuacji można znaleźć coś dobrego, tak więc okazało się, że to doskonałe warunki do fotografowania czekolady.
Czekolada ma w sobie bowiem coś bardzo pokrzepiającego, nie uważacie? I ciepłego. I słodkiego… Jedyną jej wadą jest to (oprócz tego, że zawiera cukier, rzecz jasna), że kurczą się od niej ubrania. No, ale nie od fotografowania przecież. Czytaj dalej

Świąteczne pierniczenie :)

Tradycyjnie w drugi dzień świąt miało miejsce pieczenie pierników (pierniki świąteczne dla spóźnialskich, do jedzenia od razu) ku uciesze dziecka rzekomo. W świątecznych pierniczkach nie chodzi bowiem o to, by je mieć i zjeść, lecz by je robić i jak najlepiej się przy tym bawić. Gdy jest się dzieckiem – łatwizna, wiadomo, człowiek potrafi się cieszyć wszystkim. Gdy jest się dorosłym – warto o tym pamiętać, a takie okazje właśnie są doskonałe, by przypomnieć, że droga może być celem. Czytaj dalej

Kawa rozgrzewająca z dobrymi korzeniami :)

Pierwsza kawa to dla mnie święty czas. Nie rozmawiam z nikim, nie słucham radia, nie czytam, najbardziej lubię być wtedy sama. Bez pośpiechu, w ciszy, co pozwala mi w miarę bezboleśnie przejść z jednego świata do drugiego, wejść w nowy dzień z dobrym nastawieniem. Najchętniej wychodzę wtedy przed dom, gdzie mogę pooglądać sarny zajadające opadłe jabłka, których całkiem jeszcze sporo leży pod drzewami, czy też przywitać wracające z nocnych wędrówek koty. Czytaj dalej

Pierniczki dla spóźnialskich

Jeśli nie zdążyłyście/zapomniałyście zrobić pierniczków a Wasze dzieci/mężowie/własne podniebienia domagają się stanowczo na najbliższe dni pierniczków właśnie, otrzyjcie łzy, nadchodzi odsiecz 🙂 Pierniczki dla spóźnialskich nazywane też pierniczkami ostatniej szansy nie tylko nie muszą „dojrzewać”, ale też szybko się je robi. Na dodatek – samo zdrowie.
Testowaliśmy je w ostatnie Boże Narodzenie, aby ukoić smutek dziecka, któremu były pochopnie przyobiecane. Kojenie poszło „po całości” – zgodnie z życzeniem zrobiliśmy dinozaury. Bardzo świąteczne:) Czytaj dalej